Witajcie ;) długo mnie nie było, ale jestem. Nie mam czasu ostatnio na nic. Wstyd się przyznać, że dopiero fakt, że siedzę w domu chora skłonił mnie do napisania kolejnej notki. Mam nadzieję, że jednak za bardzo się na mnie nie gniewacie! ;*
Grzebiąc dziś w internecie znalazłam taki tekst, bardzo mi się spodobał, więc go umieszczę:
Mimo młodego wieku życie dało mi popalić, wystawiało mnie na próby, dawało szanse, odbierało marzenia, karało za głupstwa. Byłam naiwna, szukałam szczęścia na siłę. Łudziłam się, że je odnalazłam a wcale tak nie było. Ale dzięki temu nauczyłam się czegoś nowego, odnalazłam siebie i wreszcie jestem prawie szczęśliwa. Teraz odkrywam karty na nowo, kasując całą historię. Uczę się żyć od początku, wykorzystując to, co życie mi podsunie. Otworzyły mi się oczy na rzeczy, których nie dostrzegałam. To wszystko pomogło mi zrozumieć świat. I teraz wiem, że marzenia z czasem się spełniają. Nie tracę nadziei, bo dzięki niej tak naprawdę umiemy żyć, wierząc że będzie lepiej. Wiem, że życie jest piękne, tylko trzeba umieć z niego korzystać. Niestety wiele ludzi tego nie potrafi . Dlatego ciągle narzekają.
"Uwielbiam ten stan, kiedy mam słuchawki w uszach i jedyne czym się przejmuję to to, czy da się jeszcze pogłośnić"
Trzymajcie się! ;*
Z moim opowiadaniem to ja lepiej skończą, bo skutki są opłakane. ;) Powiem Wam lepiej co u mnie.
W sumie to wydarzyło się i dużo i nic. ;) Po pierwsze to tęsknię za wakacjami i spaniem do 11! ;D Tęsknię strasznie za ludźmi z kolonii w Krynicy, było mega! Naprawdę super. ;) Ale teraz już rok szkolny. ;) Wiadomo, starcie z nową szkołą, klasą, na co na szczęście nie mogę narzekać. Klasa super, wychowawczyni też (od języka niemieckiego - mój konik ;). Z nauką daję sobie radę, chociaż faktycznie jest jej dużo więcej. Oceny jak na razie mam pozytywne, ogólnie w klasie fajni ludzie. Naprawdę fajni. Jest nas dość dużo (30 osób), ale się dogadujemy, więc spoko. Rok szkolny się zaczął, zapowiada się ciekawie. ;) Na razie tyle, bo muszę lekcje odrobić, za dwie godziny lecę na tańce! ;D
"Jest mnóstwo ludzi na świecie , którzy powiedzą Ci, że nie możesz . a ty musisz po prostu odwrócić się i powiedzieć 'no to patrz'! "
Przepraszam, że nie piszę, ale ostatnio nie mam ani czasu ani weny. Odezwę się później. ;*
Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Obudziłam się w swoim łóżku, było koło 10. Wstałam, rozejrzałam się po mieszkaniu – Adama nie było. Poszłam do kuchni. Na stole leżała kartka – „Muszę wyjść, wybacz. Mam coś do załatwienia. Nie chciałem Cię budzić, tak słodko spałaś. Odezwę się wieczorem. Miłego dnia.” Uśmiechnęłam się mimowolnie. To takie cudowne, kiedy ktoś z samego rana życzy Ci miłego dnia. Jeszcze bardziej cudowne jest to wtedy, gdy życzy Ci tego ukochana osoba. „Na pewno ten dzień będzie udany!” – powiedziałam do siebie. Następnie zjadłam śniadanie i ubrałam się. Wzięłam książki i z zamiarem uczenia się, poszłam na naszą łąkę. Rozłożyłam koc i wzięłam się za swoje notatki, lecz nie przynosiło to zamierzonego efektu. W głowie mi krążyła jedna myśl – Adam. Próbowałam ją zignorować i jeszcze raz zaczęłam czytać swoje notatki. Po chwili jednak się poddałam, na darmo usiłując się skupić. Położyłam się więc na kocu i rozmyślałam o Nim. Odpuściłam sobie naukę i wylegiwałam się na słońcu. Do domu wróciłam dopiero koło 20. Wykąpałam się i oglądałam film na dvd. Telefon milczał. Nie zadzwonił. „Kolejny facet Cię okłamał, Wiktorio! - huczało mi w głowie. - Może coś się stało. To tylko jeden głupi telefon, nic wielkiego – usiłowałam bezsilnie zagłuszyć myśli.” Okłamał Cię, okłamał! – powtarzał wciąż głos, siedzący w moim umyśle.
"Potrafisz przepraszać za nic, nie potrafisz przepraszać za coś" - takie piękne słowa dziś usłyszałam, w zamian za chęć wyjaśnienia sytuacji. Zabolało. Dlaczego wciąż znaczysz dla mnie zbyt wiele?
Idę spać, dobranoc.
Stał tak przez chwilę, patrząc mi w oczy. Nie ruszył się nawet o milimetr, nadal czułam na swojej skórze jak spokojnie oddycha. W jego oczach dało się wyczytać tęsknotę. Tęsknotę za czymś, czego nigdy nie miał. Wydawało mi się, że stoimy tak całą wieczność, ale to trwało ledwie kilka sekund. I wtedy… Adam porwał mnie do tańca! Musiałam zrobić ciekawą minę z zaskoczenia, bo po chwili nasz taniec przerwał jego gromki śmiech. A ja śmiałam się razem z nim, leżąc na trawie. Było mi z nim tak dobrze. Wtuliłam się w niego, a on nie protestował. I leżeliśmy tak nic nie mówiąc, bo słowa były niepotrzebne, wręcz zbędne. Oboje zrozumieliśmy, że na tej łące stało się coś niezwykłego i żadne z nas nie chciało tego przerwać. Spojrzałam nieśmiało na jego twarz. Uśmiechał się, miał zamknięte oczy. Przysunęłam się jeszcze bliżej, a on przytulił mnie mocniej. Słońce delikatnie muskało nasze twarze, a ptaki śpiewały najpiękniej jak tylko potrafią. Przynajmniej tak mi się wydawało. Wszystko stwarzało wrażenie idealnego i poczułam po raz pierwszy, że pasuję do tego miejsca. Moje rozważania zakłócił dźwięk telefonu Adama. Nie poruszył się, jakby nawet tego nie usłyszał.
- Nie odbierasz? To może być coś ważnego – powiedziałam zdziwiona.
- Nic nie jest ważniejsze od tej chwili – odpowiedział spokojnie, wyłączając telefon. Przytulił mnie jeszcze mocniej, jakby chciał się upewnić, że na pewno tu jestem.
- Słońce zachodzi, czas się zbierać – powiedziałam, podnosząc się.
Widziałam jego niezadowoloną minę.
- Eh, było mi tak dobrze. Jakbyśmy nie mogli poleżeć jeszcze chwilę. Jutro niedziela, jest wolne przecież. Nie mów mi, że masz zamiar ślęczeć nad książkami – mówiąc to podniósł się do pozycji siedzącej i zrobił minę niezadowolonego dziecka.
Usiadłam mu na kolanach i się uśmiechnęłam. Odwzajemnił uśmiech.
- Nie mam zamiaru wcale się uczyć. Robi się chłodno, więc może pójdziemy po prostu do mnie? Napijemy się herbaty i pooglądamy telewizję. Zrobimy popcorn. Posiedzimy, pogadamy. Co Ty na to?
- No dobrze, już dobrze. Chodź zmarzlaku, bo mi się jeszcze rozchorujesz.
I opuściliśmy łąkę, trzymając się za ręce. Udaliśmy się do mojego domu. Usiedliśmy na kanapie z ciepłą herbatą, kanapkami i popcornem. Przytuleni oglądaliśmy komedię romantyczną. Chciałam, żeby ta chwila nigdy się nie skończyła i wiedziałam, że Adam też tego chce… Niby nie działo się nic szczególnego, ale jednak czułam się szczęśliwa.
"Gdy ludzie słyszą dobrą muzykę tęsknią za czymś, czego nigdy nie mieli i nigdy mieć nie będą."
W środę wyjeżdżam znów, wracam 31 sierpnia. Do zobaczenia więc w nowym roku szkolnym. ;)
Pozdrawiam Kochani! ;*
Wróciłam, z zapaleniem gardła, ale jednak. Było bardzo fajnie. Napiszę coś więcej jak się lepiej poczuję, bo teraz mam gorączkę i męczy mnie kaszel. Życzcie mi zdrowia.
Wybaczcie, że nie piszę, ale nie mam czasu ostatnio. Jutro wyjeżdżam - wracam 7 sierpnia!
"Do zobaczenia" Kochani ;**.
Następnego dnia obudziły mnie promienie słońca, tańczące po mojej twarzy. Wstałam, otworzyłam okno i patrzyłam przez chwilę jak ludzie spieszą do pracy, na uczelnię czy w inne miejsce. Uśmiechnęłam się, bo moje wykłady zostały dziś odwołane i nigdzie nie musiałam wychodzić.
-Ach, czuję się taka lekka. Jakby coś ciężkiego spadło mi z serca. – powiedziałam do siebie, nastawiając muzykę. W radiu leciała akurat moja ulubiona piosenka. – Wszystko jest dziś jakby specjalnie dla mnie.
Wybrałam z szafy kolorowe ubrania i poszłam do łazienki się ubrać. Chciałam wyglądać radośnie, bo tak się czułam. Spojrzałam w lustro i uśmiechnęłam się sama do siebie - po raz kolejny tego dnia. Ułożyłam włosy i lekko się umalowałam. Efekt był zadowalający. Zaścieliłam szybko łóżko i spojrzałam na zegarek – była 11:57. Zdziwiłam się, bo nie sądziłam, że minęło już tyle czasu od mojej pobudki. Poszłam nastawić wodę na kawę, wiedziałam, że Adam się nie spóźni. Za chwilę wybiła dwunasta i razem z biciem dzwonów usłyszałam dzwonek do drzwi. Pobiegłam i otworzyłam szybko. Zobaczyłam nareszcie Adasia. Od razu rzuciłam mu się na szyję, ciesząc się, że znów go widzę.
- Chyba woda się gotuje – zauważył.
- A no tak! Wejdź, proszę.
- Wciąż pijesz kawę bez mleka z jedną łyżeczką cukru?
- Oczywiście. A Ty wciąż pamiętasz – powiedział radosnym głosem. – A zapomniałem. Kupiłem świeże bułki, za pewne nic nie jadłaś. Z marmoladą, twoje ulubione.
- Ty się nigdy nie zmienisz. Zawsze dbasz o wszystkich tylko nie o siebie. Pewnie Ty też nic nie jadłeś. Zjemy więc dziś razem śniadanie – uśmiechnęłam się.
Usiedliśmy razem przy stole, rozmawiając o wszystkim i o niczym. Potem Adam wyciągnął mnie na spacer po łące, która jest niedaleko. Chodziliśmy boso, trzymając się za ręce i cieszyliśmy się z naszego spotkania.
- Pięknie dziś wyglądasz – powiedział nagle, zbliżając się do mnie. Czułam jego oddech na sobie…
W podziękowaniu za wszystkie miłe słowa. Należy Wam się. ;)
Słucham tej piosenki dzisiaj cały dzień, dzięki niej jakoś więcej życia we mnie.
"Shakira - This time for Afrika"
You're a good soldier
Choosing your battles
Pick yourself up
And dust yourself off
And back in the saddle
You're on the frontline
Everyone's watching
You know it's serious
We're getting closer
This isn't over
The pressure is on, you feel it
But you've got it all, believe it
When you fall get up, oh oh...
And if you fall get up, eh eh...
Tsamina mina zangalewa
Cuz this is Africa
Tsamina mina eh eh
Waka Waka eh eh
Tsamina mina zangalewa
This time for Africa
Listen to your God
This is our motto
Your time to shine
Don't wait in line
Y vamos por todo
People are raising
Their expectations
Go on and feed them
This is your moment
No hesitations
Today's your day, I feel it
You paved the way, believe it
If you get down get up, oh oh...
When you get down get up eh eh...
Tsamina mina zangalewa
This time for Africa
Tsamina mina eh eh
Waka Waka eh eh
Tsamina mina zangalewa
Anawa aa
Tsamina mina eh eh
Waka Waka eh eh
Tsamina mina zangalewa
This time for Africa
Tsamina mina eh eh
Waka Waka eh eh
Tsamina mina zangalewa
Anawa aa
Tsamina mina eh eh
Waka Waka eh eh
Tsamina mina zangalewa
This time for Africa
This time for Africa
This time for Africa
We are all Africa
We are all Africa
W sobotę jadę do Babci, na wieś. Tam, gdzie kiedyś mieszkałam. Boję się, bo nie wiem czy Mama pozwoli mi iść do Ojca itp. Eh, ta ciągła niepewność. Mam jej już dość. Będzie dobrze, musi być prawda? Tsa, wcale, że nie. Będę jeździć z ciocią i kuzynami nad jeziorko, złapie w końcu jakiś kolorek trochę. Nie będę miała czasu na kompa nawet, więc moi drodzy, nie wiem czy zdołam pisać w tym czasie. Za dwa tygodnie jadę na kolonie do Ocypla na turnus artystyczno-muzyczny. Może być ciekawie. Wrócę dopiero 8 sierpnia do domu. Moja kolejna notka będzie musiała poczekać do tego czasu. Piszę tak bez ładu i składu, wybaczcie. Jestem nie w humorze znów. Kiedy mi to przejdzie? Pojadę na obóz to nie będę miała czasu o Nim myśleć. Mam nadzieję, że tam o nim zapomnę. A w ogóle ostatnio wzięłam się trochę za takie moje małe marzenia. Od dziecka chcę zrobić szpagat i właśnie się za to zabieram ;D. Jakieś rady? ;)
Pozdrawiam Kochani, będę tęsknić. Strasznie, strasznie! <3
Eh, nie mam siły nawet pisać, wybaczcie. Złapałam takie doła, że nie mam na nic ochoty. I w dodatku nie wiem, gdzie jest łopata, żebym mogła go zakopać. Przyczyną jest oczywiście ON, bo choć nie jesteśmy razem od dawna to ciągle siedzi w mojej głowie, a drzwi z niej zamknięte są na klucz, którego nie posiadam. Czasem chciałabym być taką głupią nastolatką, która zakochuje się co pięć minut. Szybko wyparowałby mi z głowy i nie cierpiałabym długo. ;(
Pozdrawiam kochani.
e-blogi.pl [Załóż blog!] Subskrybuj blogi [Zamknij reklamy] |